Gothic na deskach teatru – wywiad z Damianem Zielezińskim

Subkultura Gothica jest w Polsce silna i nadal rozwijająca się wbrew wszelkim oczekiwaniom, ale połączenie świata wykreowanego przez Piranha Bytes z wystawianiem spektakli w teatrze to zupełnie inny poziom i wymagające przedsięwzięcie. Wie o tym na pewno Damian „Zielu” Zieleziński, założyciel i reżyser Zespołu Teatralnego „Skazańcy”. Jakie trudności się z tym wiążą? Z jakim odbiorem spotkali się „Skazańcy”? Jak trafili na Gamescom 2025? Miłej lektury!


Damian „Zielu” Zieleziński

May_Day: Popraw mnie, jeśli się mylę, ale jesteś założycielem Zespołu Teatralnego „Skazańcy” oraz Kolektywu Teatrów Amatorskich Alter Ego. Czym dokładnie zajmujesz się w ramach obu tych przedsięwzięć? Czy zajmujesz się jeszcze czymś, o czym chciałbyś tutaj opowiedzieć?

Damian „Zielu” Zieleziński: Tak, jestem założycielem zarówno Kolektywu Alter Ego oraz „Skazańców”. W ramach jednego i drugiego jestem założycielem, liderem i reżyserem. W ramach Alter Ego dodatkowo zajmuję się opieką artystyczną i rozwojem całej organizacji.

Gothic na pierwszy rzut oka nie budzi żywych skojarzeń z teatrem, a nienajwyższych lotów animacje w tym nie pomagają. Pewnie często to słyszysz, ale nie mogę nie zapytać: skąd w ogóle pomysł, żeby pożenić ze sobą Gothica i teatr? Najpierw chciałeś, przepraszam za wyrażenie, „robić teatr”, a potem dołożyć do tego Gothica, czy odwrotnie – najpierw był Gothic, a potem scena?

Robię teatr od 2019 roku i od zawsze korzystałem w pewien sposób z zasobów gier w produkcji spektakli. Często inspiruję się konkretnymi motywami fabularnymi lub wykorzystuję ścieżki dźwiękowe takich gier jak Devil May CryA Story about My Uncle albo Assassin’s Creed. W pewnym momencie jednak zrodziło się we mnie pragnienie, aby stworzyć spektakl bezpośrednio oparty na grze. Pierwotnie był zamiar na spektakl o Dragon Age’u lub Mass Effekcie, ale w międzyczasie uznałem, że chcę wybrać coś, co znam najlepiej i co towarzyszy mi od zawsze, czyli Gothic. Na podstawie tej chęci powstali „Skazańcy”.

Mała dygresja: rozumiem, dlaczego wymieniasz tutaj soundtracki z Devil May Cry i Assassin’s Creed, ale skąd wzięła się tutaj muzyka z A Story About My Uncle?

Bo akurat jest to jedna z gier, którą odkryłem przypadkiem i od razu zakochałem się w jej ścieżce dźwiękowej. OST to jedna z pierwszych rzeczy, na które zwracam uwagę w grach i to zazwyczaj decyduje, czy zostaję przy tytule. Tutaj urzekło i utrzymało mnie przy sobie. Dokładnie z tej gry użyłem muzyki do swojego pierwszego spektaklu w życiu.

O, a możesz zdradzić nam, jaki to był spektakl?

To był spektakl pod tytułem „Memento Vitae”, mój debiut reżyserski, który wystawiłem w 2021 roku, a później jeszcze w 2022. To był pierwszy spektakl Teatru Alter Ego, który był wtedy niewielką grupką przypadkowych ludzi. Moje pierwsze dzieło opowiadało o człowieku wyniszczonym przez stagnację życiową, w którą wpadł bo spełnieniu wszystkich swoich marzeń. Od tego spektaklu zaczęła się w pełni moja podróż po teatralnym szlaku.

Gothic Zespół teatralny Skazańcy

Jak wygląda proces pisania scenariuszy? Wolicie, dajmy na to, odtwarzać questy poboczne z gier czy raczej pisać własne historie osadzone w tym świecie?

W przypadku „Skazańców” proces różni się w zależności od tego, co i na co przygotowujemy. Cechą wspólną jest jedno: tworzymy coś swojego, co nawiązuje do fabuły gier, ale nie należy do jej bezpośredniego kanonu. Dla przykładu: ostatnio w Krakowie wystawialiśmy etiudę nabożeństwa przed Wielkim Przywołaniem Śniącego. W swój sposób zinterpretowaliśmy, jak mogły wyglądać ostatnie godziny przed tym wydarzeniem i jak przeżywały to konkretne postacie, które znamy z gry. Natomiast w naszym flagowym spektaklu „Witamy w Kolonii”, osadziliśmy historię w czasie około 2-3 lata przed akcją pierwszego Gothica. Nawiązujemy do fabuły świata gry i na jej podstawie budujemy swoją propozycję tego, co mogło wtedy się dziać.

Jak przyjęła się działalność Zespołu Teatralnego „Skazańcy” wśród fanów Gothica? Z jakim odbiorem się spotykacie?

„Skazańcy” zostali niesamowicie ciepło przyjęci przez środowisko Gothica, a także gamingu i teatru w ogóle, i to z wielu stron – na nasze ostatnie premiery przyjechali ludzie z Krakowa, Katowic, Warszawy, a nawet Trójmiasta. Wśród widzów mogliśmy spotkać kilku gothicowych youtuberów, redakcje Gothic Up oraz CD-Action, reprezentantów Larpa Gothic oraz osoby spoza tej społeczności, w tym zawodowych artystów z lokalnych teatrów. Przez wszystkie te grupy zostaliśmy zauważeni i docenieni ma różne sposoby. Gothic Up praktycznie od początku jest naszym patronem medialnym, CD-Action zrelacjonowało nasze działania, a Larp Gothic później zaproponował nam występ na otwarcie tamtorocznej edycji ich larpa.

Nawet sami twórcy Gothica, czyli Alkimia, THQ Nordic, Kai Rosenkranz, a nawet Björn Pankratz dowiedzieli się o naszych działaniach. Alkimia zaprosiła nas z występem na zeszłorocznym Gamescomie, na stanowisku Gothica Remake, gdzie oglądał nas sam Björn (a wcześniej rozmawiał o inicjatywie „Skazańców”). Spektakl „Witamy w Kolonii” zyskał również zainteresowanie pana Marka Fiedora, dyrektora Wrocławskiego Teatru Współczesnego, który po obejrzeniu naszej prapremiery w maju 2025 roku zaproponował nam wystawienie naszego spektaklu na deskach wspomnianego Teatru. Efektem tego wystawiliśmy Gothica na deskach teatru państwowego, z sukcesem zapełniając salę w każdym terminie. Myślę, że lepszego potwierdzenia naszych działań nie mogliśmy sobie wymarzyć.

Spotykamy się czasem z negatywnymi reakcjami, gdzie ludzie mówią nam wprost, że spodziewali się czegoś innego – wszystko jednak w ramach konstruktywnej krytyki i dyskusji o samym dziele. Cieszy mnie każdy z tych głosów – zależy mi, aby projekt „Skazańców” nie przeszedł obojętnie wśród społeczności i wzbudzał emocje.

Gothic Zespół teatralny Skazańcy

Jest jakaś anegdota związana ze zderzeniem „Skazańców” z fanami Gothica, o której mógłbyś i chciałbyś opowiedzieć?

Najśmieszniejszym, co doświadczyliśmy w związku ze zderzeniem „Skazańców” z fandomem… są ciągłe pytania o to, czy aktorzy będą chodzić jak postacie w Gothicu. (śmiech) Każdy potencjalny wywiad czy rozmowy z osobami ze społeczności zaczynają się i kończą od tego właśnie pytania.

Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu działalności „Skazańców” na co dzień?

Przede wszystkim logistyka. W regularnym zespole są osoby z Wrocławia, Kudowy, Łodzi i Poznania. Oprócz tego część techniczna zespołu jest z Krakowa, Katowic, a nawet Warszawy i Gdańska. Z racji takiego rozłożenia po kraju często najwięcej czasu i energii poświęcamy, aby ustalić, kiedy możemy się większościowo zebrać. Jak widać, udaje się nam, bo trzymamy tempo trzech, czterech spotkań w miesiącu. Moim osobistym wyzwaniem na co dzień jest zwykłe budowanie relacji w zespole i całym projekcie. Jest nas ponad 30 osób – ponad 30 różnych historii, doświadczeń, które trzeba w jakiś sposób „połączyć”, dać przestrzeń, aby każdy czuł, że ma tutaj swoje miejsce. Można więc powiedzieć, że pojawiają się tutaj typowe wyzwania związane z prowadzeniem zespołu i budowania relacji wewnątrz niego.

Gothic Zespół teatralny Skazańcy

Patrząc na historię „Skazańców”, z czego jesteś najbardziej dumny do tej pory?

Przede wszystkim z mojej pierwszej premiery, z przyczyn oczywistych – debiut zespołu, bardziej niż udany. Udało się nam sprzedać (po prawdzie to zapełnić, bo prapremiera była tylko na zapisy, ale i tak przyszli praktycznie wszyscy) trzy pełne sale (co przekłada się na około 250 osób) w trzy godziny. Oprócz tego, największym wyczynem, z którego jestem dumny, to właśnie występ we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Dyrektor instytucji kultury zaproponował ludziom znikąd, ot tak, występ w swoim teatrze, w ramach tamtejszego programu „Teatr otwarty”. Tego typu rzecz to było moje marzenie i nie spodziewałem się, że spełnię je w taki sposób. Pan dyrektor był zachwycony z gry aktorów, rozmachu scenografii, kostiumów i przede wszystkim przekazu spektaklu. Mieliśmy zagrać tam tylko raz, jednak tutaj powtórzyła się sytuacja z maja, czyli sprzedaliśmy całą salę w kilka godzin. Dostaliśmy wtedy propozycję zagrania tego samego dnia po raz drugi. Byliśmy pierwszym teatrem offowym, który nie tylko występował w tym teatrze, ale w ogóle zapełnił całą salę i jeszcze dostał taką ofertę. Obie sale udało nam się wyprzedać w dobę.

Zmierzając pomału do końca: jakie masz plany na przyszłość? Możesz zdradzić, co szykują „Skazańcy”?

Chcielibyśmy jeszcze raz wystawić „Witamy w Kolonii”, z nadzieją na lokalizacje poza Wrocławiem. Oprócz tego pracujemy już nad nowym, drugim już spektaklem opowiadającym historię o złotych czasach Gildii Złodziei.

Gothic Zespół teatralny Skazańcy

Gdybyś miał nieograniczone zasoby i tony magicznej rudy, jakie przedsięwzięcie chciałbyś zrealizować ze „Skazańcami”? Jest jakaś jedna scena, o której marzysz, a może cały spektakl lub nawet film?

Marzy mi się wystawiać „Skazańców” w miejscach takich, jak Teatr Współczesny we Wrocławiu. Tamten przypadek pokazał nam, że jesteśmy w stanie takie rzeczy robić i to z sukcesem. Tak naprawdę ogranicza nas tylko czas, którego z wiadomych względów mamy bardzo mało. Ambicji i pomysłów mamy naprawdę sporo, więc mam nadzieję, że to wszystko, co udało nam się do tej pory zrobić i doświadczyć, to dopiero początek. Na pewno nie chcę, aby projekt „Skazańców” na tym poprzestał.

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!


Więcej o Zespole Teatralnym „Skazańcy” przeczytasz na stronie Gothic Up!

„Skazańców” możesz również śledzić na Instagramie!